27 grudnia 2013

o98. twerk with me!


Jambo! 
Dawno nie pisałam, właściwie to niedawno, ale dawno nie pisałam o sobie, o swoim życiu. Cóż, prócz tego, że utyło mi się jak dzikiej świni, zostałam stłamszona przez całe swoje towarzystwo, straciłam bliską koleżanką, a nawet dwie w mieście to reszta wygląda pretty good. 
Nie chcę robić żadnych przemyśleń dotyczących roku bieżącego, bo...bo nie! Przykro mi jest jednak, że ten rok nie był litościwy dla wielu ludzi, Cory, Paul, James, będzie nam Was brakowało. 
I ta grobowa przerwa, poświęcona przemyśleniom na temat tych wszystkich historii, ugh. 

...

Mam nadzieję, że rok następny będzie dużo lepszy, będzie wspaniałomyślnie z nami współpracował i nie da nam aż tak strasznie po dupie. Powiem szczerze, że naprawdę chciałabym, by tak było. Cholernie potrzebuję dobrych rzeczy teraz, ludzi, z którymi mogę zrobić COŚ. Ba, nawet COŚ zaczęłam! Z Nat. Mamy swój mały projekt (pajamasywpasy, come and show some love), a od dziś, właściwie wczoraj, zaczynamy trening 'byłam świnką, będę laską', dobra, wymyśliłam to teraz na poczekaniu. Marzę o tym, by zgubić te kilogramy i brzuszek, żeby wyglądać jak dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy poczułam, że mam pewność siebie i to tak cholernie fajną, że och! A poza tym, mój tyłek naprawdę potrzebuję jędrności, skoro jest już taki wielki. Spis następujących ćwiczeń, wygląda następująco (ofc wcześniej przygotowałyśmy sobie tabelki z wymiarami, co mamy zgubić i zrobiłyśmy reserch ćwiczeń -summa summarum okazało się, że i tak wszystkie nas zabiją):
1. Napnij i wypuść.
2. Wypady w przód. 
3. Most zwodzony. 
4. Sik prosty.
5. Turlaj się po podłodze.
6. Brzuchy! 
7. Twerking.
8. Staraj się nie zdechnąć.
Mondrości rzyciowe - Za rok będziesz żałować, że nie zacząłeś dzisiaj. So start today with us!
 Co prawda nie wszystkie są nazwami prawdziwymi, ale co będę zdradzać, a tak serio to mnie bawią i to bardzo. Pewnie tylko mnie, ale to ja będę wylewać siódme poty, więc mogę mieć trochę uciechy, huehuehue. 
Ćwiczenie pod tytułem 'most zwodzony' polecam serdecznie (trochę wyobraźni i wiadomo, co to^^), bardzo fajnie czuć pupę. No i twerking! Właściwie przeplatany z jakąś pseudo zumbą. I na poprawę humoru i na wyskakanie złych emocji -to chyba powinnam robić ciągle. 
Od momentu, od kiedy nie mam ruchu fizycznego, chociaż raz w tygodniu, wyżywam się na biednym Trollu, bo jestem po prosty wykończona. Osiem godzin na uczelni, czasami nawet jedna wystarczy, wszystkie projekty muszą być pozamykane, oczywiście w trakcie tego czasu żyjesz życiem innych ludzi, bo przecież 'one się przytulają', 'ona jest zazdrosna, a ja nie wiem, o co chodzi', 'myślisz, że to przejdzie?', 'on w ogóle nie patrzy na mnie, tylko na kumpli'. Jasne, że nie zostawię kumpeli bez żadnej 'złotej' rady, ale czasami mam ochotę powiedzieć, że też mi źle, ale jak to robię to słyszę -'możesz na mnie liczyć' -szkoda, że zawsze i tak ona musi być w centrum. A jeśli ma podjąć jakąś decyzję to pyta się stu osób i jeśli chociaż jedna jest na nie to ona zmienia w s z y s t k o. Chyba za bardzo się wyżaliłam, a wciąż jestem w temacie swojej szkoły?! Ugh. No cóż, później muszę gdzieś wrócić, czasami do domu (ofc nikt, NIKT nie rozumie, że latanie wte i we wte jest naprawdę męczące i naprawdę nie mam jak inaczej wrócić do domu, ale WSZYSCY wiedzą lepiej, że jak się chce to się potrafi, no ba, mogę czekać na ojca łaskawie kilka godzin, żeby po mnie przyjechał albo jechać pksem za milion złotych, ofc uprzednio na niego i czekając -to już wolę stracić te półtora godziny i sobie dojść; zrobić nogi, o!) albo do Trolla, ale u niego to wiadomo, nie posłucham muzyki, czuję się obco, mimo że teściowa pyta, czy okey, czy nie jestem głodna i pewnie, że fajnie, ale czuję się nieswojo, a tym bardziej, nie chcę jej robić problemu, siedzieć na głowie. No głupio mi z tym okrutnie. I potem siedzę tam te dwie, trzy godziny albo oglądając zaległe seriale albo robiąc projekt, pod warunkiem, że Ożeniona się ogarnie -ofc polecam wszystkim sos słodko-kwaśny -bitch, please, mogłabym wygrać quiz jeśli by robili o nim. Następnie Troll się zjawia, oczywiście głodny i z reguły zły, bo musiał siedzieć dłużej, a ja zamiast go przywitać świetnym uśmiechem to najzwyczajniej w świecie jestem zmęczona i zła, bo mam dużo, bo tragicznie zarządzam własnym czasem i wszystko robię na ostatnią chwilę i potem się żremy. O wszystko, o chmury na niebie, o wypadającą baterię z pilota, o jego 'sprawdzę tylko fejsika', które trwa milion lat, a ja czekam i nie wiem, co mam robić. I nie powinnam się czepiać, bo ja też to robię, sprawdzam swoje rzeczy, nawet jak on jest, ale lubię się czepiać. A jak mam PMS'a albo totalnie jestem zła na uczelnię to wybucham o wszystko. No i się je.bie. I teraz tak sobie myślę, że właśnie wylałam swoje frustracje. Wow. Ulżyło mi trochę...albo jestem zbyt zmęczona po wędrowaniu przez mosty zwodzone i wypuszczaniu sików prostych. Tak, dlatego mam nadzieję, że znajdę/lub ktoś mi pomoże znaleźć złoty środek na ratowaniu tego bagna uczelnianego, na Trolla, a przede wszystkim na siebie. Chcę się poczuć znów dobrze ze sobą, seksowanie, lekko, chcę mieć znów władzę nad swoim życiem, chcę żyć swoim życiem i zostawiać pewne sprawy tylko w murach tego zasranej polibudy. Mam nadzieję, że ćwiczenia mi w tym pomogą, własciwie to nam, i całą agresję i żale z dupy będę wylewać razem z wyparowywującym tłuszczem! 

Dziś, od bardzo dawna, rozmawiałam bardzo poważnie z Nat. Chyba jednak jakoś ją rozumiem, wiem, że to przeczytasz. Zabolało mnie to wtedy trochę. Przepraszam, wiem, że daję dupy. I czasami w czasie rozmów, napomykam o czymś innym, ale tak już mam, zawsze Cię słucham. Więc teraz Ty mnie posłuchaj i idź na tę wojnę, że tak to ujmę. No i wracając do tej rozmowy, bo tu off-top się włączył, to było fajnie. I będziemy się biczować, żeby jak laski wyglądać. 

Nie wiem, czy da się to wgl przeczytać, ale dawno nie pisałam, wybaczcie mi, Nat, boty i inne stwory, które się tu niechcący zjawią. 

Ogarnij dupę, zaciśnij pięści i daj radę. Nieważne dla kogo- ważne, żeby opadły im kopary.

Peace&love,
Joy.

 

1 komentarz:

  1. Przesadziłam, wiem, przepraszam. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale myślę, że będzie tylko lepiej:) Spinamy dupcie i ćwiczymy, będziemy fit! Razem damy radę:D love

    OdpowiedzUsuń