17 lutego 2013

o86. Gdzieś między dupą Maryny, a Bór wie czym


Bór, nie Bóg ;) Wzięło mi się to od analiz, swoją drogą, polecam.
 Ostatnia notka pojawiła się chwilę przed sesją...i tak mnie ta sesyjska pochłonęła, że mamy środek lutego i jestem w jakimś środku lasu, w nowych 162m, a w tle stara piosenka Girls Aloud.
Sesja zdana, dwie trójki i czwórka. Uwaliłam angielski, ale odrobię w następnym semestrze,bo wtedy mam z niego egzamin;) Mam nadziej, że nie będzie robił nam problemów. 
Miałam pisać, jak mi źle i wgl, ale nie chcę mi się. Wywalone! Przynajmniej na chwile:D

Także opowiem o Sesyjskiej" [fis], bo kiedyś chętnie o tym przeczytam, jeśli kiedykolwiek o tym wgl zapomnę. Jedna z fajniejszych wpadek na pierwszym roku, na przedsiębiorczości innowacyjnej, gdzie facet mi podpadł i myślałam, że będę mieć przejebane, ale cztery było;) 
Pierwsze zajęcia z Adasiem, panem magistrem, który musiał się nami zająć, bo pan profesor był zbyt zajęty i nie mógł poświęcać swojego cennego czasu studentom;) Cóż się dziwić, w niedługim czasie został rektorem. Magister zapowiedział nam pracę semestralną -biznes plan. Wszyscy 'o, wow'. Większość nie miała z tym dużo wspólnego, wyjątkiem byli ci z technikum, dlatego dostaliśmy wzór i całe słowne opracowanie naszego zadania. Wiadomo, studenci leniwi, a mając na uwadze mnie -to już całkiem,dlatego z napisaniem tego czekałam, czekałam i czekałam, aż się okazało, że już, teraz, natychmiast trzeba go mieć, oddać do sprawdzenia i obronić. Na całe szczęście nie jestem jedyną taką osobą i odezwał się do mnie Krzysztof, z którym spędzałam dużo czasu zanim zeszłam się z Trollem. Krzysztof jest z technikum, rok starszy,wielki komik, znałam go z opowieści mojej Kiełbasy, która z nim była przez jakieś trzy miesiące. Najpierw byłam do niego uprzedzona, jednak potem było weselej. Ciężko się nie śmiać przy nim, chociaż czasami to bardzo  uciążliwe^^ 
No i  zaczęliśmy projektować nasz 'byznes'. Miał to być mały lokal ze świeżymi kanapkami, dobrą i zróżnicowaną kawą oraz herbatą. Wszelkie smaki itd. No i zaczęliśmy pisać, niestety pięć dni przed planowanym oddaniem prac nie da się wszystkiego zrobić, tak, jak chcieliśmy, dlatego skróciliśmy wszystko do budki z neonowym napisem, dużymi głośnikami i pyszną kawą i herbatą w środku, znajdującą się koło dworca. Nazwa -Sesyjka, ponieważ najchętniej naszych klientów widzielibyśmy pod postacią studentów, którzy zjeżdżają do Klina i zawsze mijają stary przybytek z ciuchciami oraz w wakacje turystów, którzy siłą rzeczy muszą się przejść naszym dworcem, zostając w mieście lub okolicach. Plus podróżni, jeżdżący do pracy lub przypadkowi ludzi. Ale naszym starterem byli studenci. 
Cztery dni intensywnego pisania, między jedną głupawką K., a drugą, ale daliśmy radę. Sesyjka. Strona tytułowa. Następne dwadzieścia sześć [chyba] zmyślania o produktach, klientach, lokalizacji, wadach, zaletach wszystkiego, co tylko możliwe. Gotowe do druku i oprawienia w specjalne listweki. 
Przyszedł poniedziałek, stoimy przed salą, pakujemy nasz biznes plan w szyny,oprawiliśmy i zadowoleni gadamy, K. patrzy i patrzy 
-Coś Ty tu dodała? 
Ja ofc WTF na twarzy, zerkam, póki się nie przyjrzałam to nie zauważyłam błędu [ale po wydrukowaniu kapnęłam się, że czcionka zła ;))], a tam
"Sesyjska""
Nie dość, że walnęłam dodatkowe 's', to jeszcze drugie zamknięcie cudzysłowu, na swoją obronę powiem,że K. siedział obok mnie i też się nie zorientował. 
Przez całe bronienie naszej pracy Adaś albo udawał, że nie widzi albo naprawdę nie zauważył błędu -ciągle mówił Sesyjka.

Sesyjska fis przeszła do historii i do dziś wspominamy do z Krzysztofem przed kołami albo kiedy mamy największy, za przeproszeniem, zapierdol - nie ma bata, żeby się nie śmiać z tego. 

I tak, dla większość to totalny bez sens, ale dla mnie to jedno z bardziej pozytywnych zdarzeń/historii z pierwszego roku, i zawsze jak o tym myślę, czy rzucamy z K.teksty o tym to gęba mi się śmieje niesamowicie. Bądź, co bądź była czwórka :D 


Peace&love

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz