Nie mam pojęcia, jak zacząć. Od kilku dni chodzę z zamysłem napisania czegoś prawdziwego, życiowego na swój sposób, ale nie mam weny. Niby constans, a wszystko jakby we mgle.
Włączyłam ulubionego miksa od Owcy, wyłączyłam światło, chociaż moje oczy krwawią, kiedy je na to skazuje; zapaliłam świeczki - ładnie migoczą na parapecie; szklanka wody i wyłączony fejsbuk - wszystkie te rzeczy miały mi pomóc. Cóż nic nie pomogło. Siedzę i wciskam kolejne klawisze, układając jakieś zdania.
Nie wiem, czy te zdania mają sens, ale coś jako pierwszość musi się pojawić. W końcu od czegoś trzeba zacząć. Baby steps mawiają… Niech to będą moje baby steps.
Mam nadzieję, że ten blog będzie moją przepustką do znalezienia motywacji na...WSZYSTKO. Oby. Bo brakuje mi zawziętości i wytrwałości we własnych pomysłach i ideach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz